
Moje nowe earings - hot or not I love them... Handmade, naturally.
Efekt wspólnych robótek pewnego pochmurnego majowego wieczoru. Masa modelino-podobna fimo. Wspaniałe kolory i tylko 30 minut w piekarniku. Niestety żaden z przedstawionych obiektów nie jest jadalny, choć pralinki wyglądają bardzo zachęcająco :)
Olej na płótnie. Maleństwo, które w prezencie na 3. urodziny dostała Zosia, kuzyneczka.
Czarne korale z lawy w dwóch rozmiarach, przekładane srebrnymi kuleczkami. Na specjalne zamówienie Lady in Black czyli Amalki. Pojechało do Wro
Akwaforta
Metoda dość trudna, ale pod okiem pani Sylwii prowadzącej zajęcia plastyczne w Sz.P. Nr 2 wszystko wydaje się dużo prostsze. Najpierw skrobiemy igłą wzór na miedzianej płycie powleczonej substancja zabezpieczajacą - werniksem akwafortowym. Potem wytrawianie kwasem. Po wytrawieniu i usunięciu werniksu na płytę nakłada się warstwę farby drukowej, która zatrzymuję się tylko w zagłębieniach. Na koniec farbę przenosi się na prasie wklęsłodrukowej na papier. Można pokolorować ;)