poniedziałek, 30 maja 2011

Koszatniczka

Jest bardzo, bardzo przerażona, ale wygląda na to, że zdrowa. Znalazłyśmy ją z Szyjką na Lublinku. Zakładam, że 1) ktoś ją zabrał na niedzielny spacer/piknik i dała nogę, albo 2) ktoś "uwolnił orkę", bo mu zbyt uciążliwą była, ale to raczej świnia, nie człowiek był. Koszatniczka nazywa się chwilowo LuLu i jest do wzięcia. Ktoś zainteresowany? Koszatniczki są zwierzątkami stadnymi, potrzebna jest jej koleżanka, a przy naszym Killer Bunny chyba nie damy rady obsłużyć trzech potworów. Czekamy na kogoś z dobrym sercem :)

iKamyk inspiruje...

No właśnie. iKamyk to zupełnie osobna historia. To przez nią, przez nią ten post :)
Właściwie powinnam powiedzieć - dzięki niej :*

Zaczęło się od "próby" dla Lubego:



Potem było "Ja Ci pokażę!" (tea box dla Wierz-mi-nie)
Z rozmyślaniami...
Tak?...


...czy tak?



Half-way between the gutters and the stars :)




Ciąg dalszy niebieskości (dlaczego nie sfotografowałam tej misy przed?! Wyglądała absolutnie koszmarnie - żółto-winogronowa, ble!)



Wszystkie twory w tym poście to etap pośredni. Lakierowanie nastąpi później, jak się uzbiera. Po co dwa razy pędzle brudzić i dwa razy je myć. Zrobi się bałagan raz, a porządnie :)

Produkt finalny pojawi się z pewnością w lepszej oprawie, nie marne SE Satio 12 mpix.


A na deserek "tworzywko" Mauej mej :*

Leniwiec part 2

Leniwiec rozszalał się, wakacje bowiem poczuł przez ten nadmiar wolnego czasu. No i co? I wpadł! Co z tego, że pogoda piękna, skoro myślę tylko o tym, by coś wykręcić :)
No i jest jeszcze Iga Kamyk... ;)